Warning: Declaration of ET_Theme_Builder_Woocommerce_Product_Variable_Placeholder::get_available_variations() should be compatible with WC_Product_Variable::get_available_variations($return = 'array') in /home/serwe163/domains/ninawojtyra.pl/public_html/wp-content/themes/Divi/includes/builder/frontend-builder/theme-builder/WoocommerceProductVariablePlaceholder.php on line 199
Jak walczyć z otyłością u dziecka? * Nina Wojtyra

Otyłość - temat delikatny i ważny

Chcę dzisiaj poruszyć temat ważny, a jednocześnie temat bardzo delikatny – otyłości u dzieci. Będę tutaj mówiła bardzo bezpośrednio i szczerze o samym zjawisku i o jego uwarunkowaniach. Moim celem jest budowanie świadomości.

Jeśli w trakcie czytania tego artykułu, lub po zakończeniu lektury, poczujesz, że coś w Tobie mocno rezonuje – nie odpędzaj tego. Postaraj się zauważyć, co czujesz i pomyśleć o przyczynie. To bardzo ważne. Bo od tego, co zrobisz dalej zależeć będzie życie Twojego dziecka. Tak, nie zdrowie. Życie. 

Artykuł ten kieruję do rodziców, nauczycieli, ale także do dietetyków zajmujących się leczeniem otyłości u dzieci. Zapraszam! 

WYPRÓBUJ GENERATOR JADŁOSPISÓW

Urozmaicona i smaczna dieta dla Twojego małego alergika!

Maja - 7 lat i 6 kg nadwagi

W domu Karoliny się nigdy nie przelewało, a ona od lat nastoletnich pracowała zawodowo. W ciastkarni. Ojciec wracał często do domu pijany. Nigdy nie stosował przemocy wobec żony czy dzieci, ale nie można było na niego liczyć. Karolina miała jeszcze trójkę rodzeństwa. Razem z mamą utrzymywały cały dom. 

W wieku 16 lat Karolina zaczęła tyć, co wiąże bezpośrednio z pracą w cukierni. Miała tam przecież dużo okazji do podjadania. W wieku 19 lat poznała Marcina i szybko zaszła w ciążę. Był ślub, było wesele. Zamieszkali w jej domu rodzinnym, a potem urodziła się Maja. Śliczna, zdrowa dziewczynka. Karolinę całkowicie pochłonęła opieka nad nią. Nie zauważyła, że w domu dzieje się coś niedobrego. Jej mąż coraz częściej chodził zawiany. Coraz rzadziej bywał w pracy. Coraz mniej angażował się w życie małżeńskie, a coraz więcej czasu spędzał z teściem. Nie zauważyła. 

Że coś się dzieje, zobaczyła dopiero po stanie konta. Karta nie przeszła przez czytnik, kiedy chciała zrobić zakupy. Zaczęły się rozmowy. Naciski. Próby rozwiązań. Kiedy Karolina zrozumiała, że mąż popija, obudziła się w niej bestia – to jej słowa. Stała się agresywna i wybuchowa. W małżeństwie nastał kryzys. 

Marcin wyrzucał jej, że nie pozwala mu zająć się dzieckiem, że odtrąca go i wszystko kontroluje. Karolina nie mogła przeżyć, że on pije z ojcem! Przecież wiedział, przez co przeszła. Po kilku miesiącach ciągłych kłótni postanowili się wyprowadzić. Wynajęli niewielką kawalerkę.

Karolina poszła na terapię. Chciała, żeby Marcin poszedł z nią, ale się nie zgodził. Wiedziała, że jej agresja wobec męża jest spowodowana tym, że jest DDA (dorosłym dzieckiem alkoholika). Wiedziała też, że Maja tego słucha. I że tak nie może być. 

Marcin zmienił pracę, obiecał nie pić. Wyglądało na to, że wszystko będzie dobrze. Tylko ona była ciągle sama z dzieckiem. Bez pomocy, w kawalerce na 3. piętrze bez windy. Czuła się uwięziona w mieszkaniu.

A Maja rosła. Wesoła, mądra, okrągła dziewczynka. Kilka razy między Karoliną a Marcinem doszło do przepychanek. A kiedy Maja miała 4 lata, Marcin pierwszy raz uderzył Karolinę w twarz. I to był koniec. 

Zabrała Majkę i wyniosła się z domu. Wróciła do rodziców. Sprawa rozwodowa ciągnęła się 2 lata i była trudna. Najtrudniejsze było ustalenie formy opieki i alimentów. Karolina starała się bardzo, by Maja nie odczuwała skutków rozwodu. Babcia też się starała. Dziadek… Cóż, on był głównie pijany. 

O tamtym okresie Karolina mówiła: Wiedziałam, że jest jej (córce) trudno, chciałam jej to wszystko wynagrodzić. Dostawała to, co chciała….

Potem Karolina poznała Jacka, swojego obecnego męża. Kiedy zorientowała się, że Jacek jest ciepłym, opiekuńczym, odpowiedzialnym facetem – nie zastanawiała się długo. Zamieszkali ze sobą szybko. 

Jackowi udało się zdobyć zaufanie Majki. Uwielbiała go. Karolinie łzy szczęścia stanęły w oczach, gdy jej 5-letnia córeczka spytała, czy może mówić do niego „tato”. Po roku urodziło im się dziecko – Ada. Jacek oszalał na punkcie córki. A Karolina skupiła się na tym, by nie powtórzyć poprzednich błędów. Maja… no cóż, Maja musiała być teraz bardziej samodzielna. Ale była już dużą dziewczynką. Mama znajdowała dla niej czas rzadziej, ale 2 razy w tygodniu wychodziła tylko z nią. Na ciastko. Tak minęły kolejne 2 lata. 

I właśnie wtedy stanęły obie w drzwiach mojego gabinetu. 

Maja ma 7 lat i 6 kg nadwagi. – Ja wiem, że ona ma nadwagę – powiedziała mi Karolina na 1. konsultacji. – Ale pani Nino! Ja jestem przekonana, że to nie jest kwestia jedzenia.
– Wierzę pani –
powiedziałam. – Poszukajmy przyczyny.

POBIERZ 3 DNIOWY JADŁOSPIS DLA CAŁEJ RODZINY

Oszczędź czas i pieniądze na zakupach

Bolek - dwulatek z nadwagą

Bolek urodził się duży. Naprawdę duży, ważył ponad 4500 kg, dostał dychę w skali Apgar. Urodził się przez cesarskie cięcie. Planowany był poród naturalny, ale przebiegał z komplikacjami – dziecko źle wstawiło się w kanał rodny.

Jego mama, Ania, miała swój plan na to, jak ma funkcjonować jej rodzina po urodzeniu się Bolka. W pokoiku dziecka był przygotowany fotel do karmienia. Maluch nie będzie spał z rodzicami. Ona będzie wstawać w nocy. Bardzo chciała karmić piersią. To był dla niej wybór oczywisty, ale kiedy przystawiła Bolusia do piersi … poczuła ogromny ból. Nie spodziewała się tego. Pierwsze kilka tygodni Bolka to walka o ssanie. Okazało się, że dziecko ma przykrótkie wędzidełko. Oczywiście zostało podcięte, ale i to nie spowodowało ulgi. Zmęczona odciąganiem pokarmu i płaczem dziecka Ania powoli zaczęła przechodzić na mleko modyfikowane. 

Jej mąż, Zbyszek, jest przedstawicielem farmaceutycznym i w domu bywa rzadko. To dlatego Ania większość czasu spędzała sama z Bolkiem. Poukładała sobie świat, tak jak zawsze, samodzielnie! 

– Bolek jest strasznie żarty mówili wszyscy. I faktycznie opróżniona butelka nie była dla niego sygnałem końca jedzenia. Domagał się więcej. Był przy tym niespokojny, krzyczał, wydawało się, że ma kolki. Anka była zmęczona. Dziecko marudne, ona cały dzień sama, brudne gary w zlewie, kłaki kota na podłodze…. Nie była do tego przyzwyczajona. Wcześniej jej dom lśnił. Teraz postanowiła „wyluzować”,ale ten ciągły bałagan ją męczył. Wkrótce Ania odkryła, że jeżeli przytrzyma butelkę przy buzi syna, kiedy zaczyna się wiercić, ten pociągnie jeszcze trochę i zaśnie. A ona będzie mogła zająć się robotą. 

Lekarze trochę kręcili głową na przyrosty masy ciała. Były zbyt wysokie. Bolek trafił nawet na oddział szpitalny, gdzie miał robione badania hormonalne, które nic nie wykazały. 

– Wyciągnie się, kiedy zacznie raczkować – mówiła do Ani jej mama. Najbardziej zaniepokojony był Zbyszek. Sam od lat zmaga się z otyłością. Bezskutecznie – siedzący tryb życia i stołowanie się w przydrożnych barach robiły swoje. Zaczął szukać informacji w internecie. Kilka stron o żywieniu dzieci go zainteresowało. 

Nadszedł czas rozszerzania diety. Na początku oboje bardzo się starali dobierać odpowiednie produkty. Postawili na słoiczki. Ale kiedy Bolek miał 8 miesięcy i zaczął bardzo żywiołowo reagować na to, co rodzice mieli na talerzu – ulegli. W końcu kawałeczek kotleta nikogo jeszcze nie zabił. Mama robiła takie dobre buraki zasmażane. Bolkowi trzęsły się uszy! A wuzetka w cukierni to dopiero coś! Rodzice śmiali się z wyciągającego rączki do ciasta bobaska.

Bolek był żywiołowym dzieckiem, nie bardzo lubił siedzieć w wózku. Ale i na to znalazł się sposób.  Ania kupowała mu codziennie małą drożdżówkę. Taką do wózka. Żeby się czymś zajął. Kiedy Bolek zaczął raczkować, faktycznie zaczął się „wyciągać”. To uśpiło czujność Zbyszka. – Przesadzałem – pomyślał. 

Być może nic by się nie zmieniło, gdyby nie to, że Ania się rozchorowała i na wyznaczoną wizytę kontrolną u pediatry pojechał Zbyszek. Lekarz po raz kolejny powtórzył to samo: – Proszę go obserwować, bo zbyt szybko przybiera na masie. 

Zbyszkowi zrobiło się gorąco. Pamiętał własne dzieciństwo. – Ty grubasie! 

CZYTAJ TEŻ: Jak uczyć dziecko samodzielności przy stole?

Po wyjściu z gabinetu lekarza otworzył zapisaną w telefonie stronę o żywieniu dzieci. I tak trafili do mnie.

Bolek ma 2 lata, a w siatce centylowej jego waga plasuje się znacznie ponad 90. centylem i wciąż rośnie. Ale wyjdziemy z tego. Zaczynamy odzyskiwać kontrolę i jesteśmy w trakcie diagnostyki hormonalnej (przy współpracy z pediatrą).

POBIERZ PIRAMIDĘ ŻYWIENIA

Nauka przez zabawę, to jest to! 

Piramida do wycinania, wyklejania i zabawy 🙂

Basia, 13 lat, 30 kg nadwagi

Była niejadkiem, a jej mama próbowała wszystkiego. Dosłownie wszystkiego!

Miała wrażenie, że świat jej nie rozumie. Mówili jej, że jak zgłodnieje, to zje. Mówili, żeby ciągle proponować, mówili, że przesadza. A ona zwyczajnie się martwiła, że jej dziecko może żyć powietrzem.

CZYTAJ TEŻ: 5 sposobów na zwiększenie apetytu u dziecka

W  dodatku okazało się, że mała ma anemię. Lekarz mówił, że brak apetytu może być powodowany właśnie nią.

I wtedy się zaczęło – obie z mamą stawały na rzęsach, żeby nakarmić dziewczynkę. I nagle się udało! Okazało się, że kiedy mała Basia słucha, albo ogląda bajki – je chętniej.

„Nawet 2 miseczki zupy udało się jej podać! Chwaliła się babcia dziewczynki.

Od zawsze była duża, ale teraz wyraźnie zaczęła się wyróżniać grupy przedszkolnej. Beata – jej mama, była ciągle zajęta. Opiekowała się Basią, jej młodszym braciszkiem, próbowała pracować, ogarnąć dom. Miała wyrzuty sumienia, że jej nie przytula tyle, ile powinna. Że nie ma dla niej tyle czasu, ile by chciała. 

Jedzenia dziecko miało pod dostatkiem. Tego nikt jej nie odmawiał – dostawała to, co chciała. I tyła.

Karol, jej tata, podśmiewał się. – Jak będziesz tyle jadła, to przytyjesz jak mama – próbował motywować młodą. 

Kiedy Basia zaczęła podstawówkę, Beata postanowiła uświadomić córkę: Basieńko, nie możesz tyle jeść…. Chcesz być chora?

Karol stawał się coraz bardziej cięty w języku i wymagający wobec córki. Chciał ją zmotywować: – Jesteś już najgrubsza w klasie, spójrz, jak wyglądasz!

Tymczasem w domu posiłki wciąż jedli przy włączonym telewizorze. Inaczej Basia obrażała się i nie chciała jeść. To ona mówiła mamie, co przyrządzić na obiad. Beata starała się gotować każdemu to, co lubi. Karol często krytykował jej kuchnię. Wkrótce Basia zaczęła robić to samo.

Kiedy Beata próbowała rozmawiać z mężem – zbywał ją. Mówił, że przesadza. Nie chciał rozmawiać. Kobieta poczuła się osamotniona. Patrzyła na dorastającą, tyjącą córkę i zupełnie nie wiedziała, jak jej pomóc.  

Lata leciały, Basia wciąż była największa w klasie, ale wszyscy się do tego przyzwyczaili. Kłopot był z ciuchami, bo w sklepach trudno było dostać jej rozmiar.

Dziewczynka zaczęła spędzać czas w internecie. – Pomogłabyś mi! – mawiała Beata do dorastającej córki. – Lenisz się tylko…. pokój posprzątaj!

Któregoś dnia postanowiła zrobić porządki w jej pokoju. Za łóżkiem znalazła opakowania po ciastkach, lodach, chipsach w ilościach… nie do przyjęcia. – Co ty robisz, Baśka?! Chcesz umrzeć?!

Beata zaciągnęła ją do dietetyka. Basia mało mówiła. Ona dużo. Ustalili wstępne założenia dietetyczne i aktywności fizycznej. Waga spadła o kilka kg. Ale pracująca z nimi dietetyczka widziała, że to nie wystarcza. Niepokoiły ją nocne ataki objadania, z którymi trudno było jej walczyć. Poprosiła mnie o pomoc w prowadzeniu Basi, która obecnie ma 30 kg nadwagi. 

CZYTAJ TEŻ: jak poradzić sobie z anemią

POBIERZ ZESTAW ĆWICZEŃ,

I zrób pierwszy krok by pomóc swojemu dziecku i sobie samej!

Skąd bierze się otyłość?

Takich historii jak te mogłabym opowiedzieć dziesiątki. Ale przecież są setki historii, których się nie opowiada. 

Widzę je codziennie w szkole u mojej córki. Widzę je, kiedy dzieci wyjmują śniadaniówki. Widzę je, kiedy patrzę na wycieczki przedszkolne. Widzę je, kiedy słucham uzgodnień rodziców co do sposobu spędzania czasu ich dzieci. Widzę je w każdym lekceważącym zdaniu dotyczącym jedzenia.
– On to by mógł jeść non stop.
– Przez te leki ma napady głodu.
– Daj spokój! Dostają bułkę z nutellą, głodni nie chodzą! 

Otyłości długo nie widać. Okrągły trzylatek nikogo już nie dziwi. To te małe, drobne dzieci odstają na tle grupy. Nic dziwnego. Nadwaga i otyłość dosięgły już co czwarte dziecko w Polsce. I będzie ich więcej. 

CZYTAJ TEŻ: Jak planować posiłki dla całej rodziny?

Z widokiem okrąglutkich, pucołowatych dzieci się oswoiliśmy. Choć niektórzy rodzice robią im badania krwi. Morfologia w normie, triglicerydy OK – to usypia czujność opiekunów. 

Dzieci przecież dobrze się rozwijają, mają przyjaciół, wszystko jest więc w porządku. I myślą tak aż do podstawówki. To wtedy część z nich zaczyna odstawać bardziej. Tracą pewność siebie. Obniża się ich wydolność fizyczna. Zaczynają się wstydzić. Nie chcą chodzić na WF. Zaczynają się porównywać z innymi. Uciekają w internet. Zamykają się w sobie. Budują zbroję: pokazują „tumiwisizm”, udają, że ich to nie rusza. A w rzeczywistości cierpią. I tyją. 

Kiedy skończą szkołę podstawową, będą już otyli. Kiedy skończą studia – będą chorzy. Będą mieć nadciśnienie tętnicze, problemy z płodnością. Będą cierpieć na depresję, chorować na serce. Będą dostawać zadyszki przy wchodzeniu po schodach. Będą nienawidzić swojego ciała. Będą walczyć z sobą. Będą cię obwiniać. 

Kiedy dotrą do 35. roku życia, część z nich będzie schorowana. Część – umrze na zawał serca. Ci, którzy będą mieli szczęście, rozwiną cukrzycę, choroby tarczycy. Mniej fartowni zachorują na nowotwory. 

Takie chowamy pokolenie. 

Zanim oskarżysz mnie o atak, zanim wpędzisz się w wyrzuty sumienia, zanim parskniesz kpiąco i wyłączysz ten artykuł – odetchnij. Opanuj emocje. Powiem ci, co robić. 

WYPRÓBUJ GENERATOR JADŁOSPISÓW

Urozmaicona i smaczna dieta dla Twojego małego alergika!

1. Zauważ problem

To ty jesteś dorosła. To ty jesteś odpowiedzialna. To nie twoje dziecko podjęło decyzje, które spowodowało ten stan. To nie ono się objada. To ty mu na to pozwalasz. To nie ono jest bezmyślne – to są twoje błędy.

I one już się stały. Nie masz na to żadnego wpływu. Jesteś na siebie zła? Rozumiem! Wyrzuć to z siebie, wygadaj się, wypłacz, rzuć kamieniem w ziemię, zrób wszystko, czego potrzebujesz i zacznij działać teraz.

Tkwiąc w wyrzutach sumienia – nie pomożesz swojemu dziecku.

Udając, że nie ma problemu nie pomożesz swojemu dziecku.

Bagatelizując problem – nie pomożesz swojemu dziecku.

To ty jesteś za nie odpowiedzialna. Weź tę odpowiedzialność. Zacznij działać od teraz. 

2. Zacznij od siebie.

Masz nadwagę? Jesteś otyła? A twój partner? Jeśli tak, to twoje dziecko też prawdopodobnie będzie zmagać się z tym problemem.

Czy wiesz, co czuje otyłe dziecko w szczupłej rodzinie? Czuje, że nie pasuje. Jest z innej bajki. Z innego stada. To nie mój wymysł – to cecha ewolucyjna. Chcemy być członkami stada. Kiedy opisujesz swoją rodzinę, możesz z całą pewnością opisać cechy, które was wyróżniają. Może wszyscy w twojej rodzinie mają duże nosy? A może wszyscy jesteście niscy? Może ludzie rozpoznają was po charakterystycznych rysach?

Jesteście podobni. I twoje dziecko chce być podobne do was, swoich rodziców. Jeśli jesteś otyła, twoje dziecko też będzie otyłe. Być otyłym to być członkiem stada.

Chcesz, żeby twoje dziecko było zdrowe? Przyjrzyj się swojemu talerzowi. Zajrzyj do lodówki. Co tam masz? Światło? Bo jesz głównie na mieście, w fast foodach, szybko i w biegu? Nie masz przecież czasu! Dlatego dziecko do szkoły dostanie batonik i zapakowany rogalik. Szybko! 
Cola? Piwo? A dla malca woda smakowa, prawda?
Co masz dzisiaj na obiad?
Gdzie go zjadasz?
Jecie razem?
Przy posiłku gra telewizor?
To twój czas. Twój czas, by odzyskać nad tym wszystkim kontrolę…

3. Ustal wspólny front

Któreś z was zauważy to pierwsze. Któreś z was przejmie się bardziej. Dla któregoś z was to będzie ważniejsze. Jeśli to ty – to piłeczka jest po twojej stronie. Porozmawiaj z partnerem. Staraj się mówić o faktach.

Nie zarzucaj drugiej stronie braku zaangażowania. Pamiętaj, że negacja jest naturalną fazą każdej zmiany. Ty jesteś już po tym etapie. Daj drugiej stronie przeżyć to po swojemu.

Tak, usłyszysz, że przesadzasz, wyolbrzymiasz. Usłyszysz, żebyś dała spokój. To dobrze! Pozwól na to. Przyjmij do wiadomości, że twojemu partnerowi jest trudno. Zderza się z własnym poczuciem winy, strachem.

Potrzebuje chwili, by pójść dalej. Daj się mu wygadać. I mów o faktach. Szukaj tego, co was łączy. A łączy was dbałość o wasze dziecko. Chcecie, by było zdrowe. Jak do tego dojdziecie? Co możecie dla niego zrobić?

Przenieście ciężar dyskusji z wzajemnych wyrzutów na dziecko. Ustalcie, co do czego się zgadzacie. Gdzie wprowadzicie małe zmiany. Od teraz, od już. Może zaczniecie od tego, żeby sprawdzić, jakich dokonujecie wyborów zakupowych? Może zaczniecie od jednego wspólnego posiłku dziennie? Może wyłączycie telewizor przy jedzeniu? Może pójdziecie razem na spacer? Stwórzcie swój plan działania. 

4. Kochaj swoje dziecko.

Twoje dziecko nie jest odpowiedzialne za to, co się stało. Ono jest twoim lustrem. Każde twoje:
– Ty grubasie, leniu.
– Zobacz jak wyglądasz.
– Za dużo jesz.
– Nie jedz tyle!
– Masz ciasteczko…
 wraca do ciebie. Wraca spotęgowane odbiciem w lustrze. Odbijając się, przykleja to, co lusterko ma na powierzchni: złość, bunt, opryskliwość, żal. Lusterko zostaje z tym, co pod spodem: lękiem, frustracją, słabością, smutkiem, samotnością…

Pamiętasz ten dzień, kiedy ono się urodziło? Obiecałaś mu wtedy zawsze je chronić. Być z nim. Patrzyłaś w te małe oczka i nie umiałaś ogarnąć, że można tak kochać. Nigdy nie pozwoliłabyś, żeby ktokolwiek zrobił mu krzywdę. Więc nie krzywdź. Wywal te słodkie napoje, wywal słodycze, przestań nagradzać słodyczami! Bądź wystarczająco dobrą mamą, ale nie pozwól sobie na bylejakość! Nie jesteś byle jaka!

Akceptuj swoje dziecko! Daj mu wsparcie. To malutkie wesprzyj jasnymi granicami. Decyduj o tym, co je. To ty tu rządzisz. Daj mu jasną informację, co będzie jadło, jaki ma wybór. Mów dlaczego: Bo jestem twoją mamą, kocham Cię, jesteś dla mnie całym światem i moim obowiązkiem jest dbać o twoje zdrowie! Będę dbała o to, co jesz, bo kiedy się urodziłeś, obiecałam, że będę cię chronić.

To starsze – wspieraj, zapewniaj, że się uda. Mów, że pomożesz, że jesteś. Że razem dokonacie tego, co trudne. Współpracuj. Bez poczucia winy i bez wzajemnych wyrzutów. Popełniliście błąd, ale go naprawiacie. Tak, będą konsekwencje. Ale większe będą wtedy, kiedy nic nie zrobisz.

5. Miłość to nie jedzenie.

Miłość to obecność, zrozumienie, akceptacja, przytulenie, jasne granice, wsparcie, bycie razem. To pocałunek na dobranoc, bajka przed snem. To wspólne śniadanie i spacer po przedszkolu. To ojojanie stłuczonego kolana.

Miłość to nie lody. Miłość to nie zupka pomidorowa, bo tylko to lubi. To nie wolność absolutna. Miłość to odpowiedzialność. Kochaj swoje dziecko. 

6. Zadbaj o godność swojego dziecka.

Chcesz, by zgubiło kilogramy, więc wysyłasz je na zajęcia sportowe i chcesz, by chodziło na WF. A ono cierpi. Bo nie ma szans przebiec 300 m tak szybko jak kolega. Bo wstydzi się rozebrać w szatni. Bo nikt nie wybiera go do drużyny. Nie tędy droga!

Nauczycielu! WF to nie zawody sportowe! A ty nie jesteś trenerem. Naucz dzieci, że aktywność to frajda. Masz otyłe dziecko w klasie? Zaproponuj mu aktywność, w której odniesie sukces! Zaraź je frajdą.

Rodzicu! Wybierz swojemu dziecku zajęcia, które będą budowały jego pewność siebie.

Dietetyku! Nie naciskaj na basen i nie kręć głowa z niedowierzaniem, że dziecko nie chce iść, bo ono cierpi katusze w szatni. 

7. Szukaj pomocy.

Tu nie wystarczy pójść do dietetyka i powiedzieć: – Proszę mi pomóc.

Nie wystarczy wdrożyć „dietę” i czekać na rezultat. Porażka dietetyka nie zdejmuje z ciebie odpowiedzialności za życie twojego dziecka.

Wasza praca będzie ciężka. Będziesz płakać. Będzie ci niewygodnie. Będzie trudno. Dlatego szukaj pomocy.

Otwarcie mów o tym, że walczycie z nadwagą (nie z dzieckiem – z nadwagą). Niech wiedzą o tym twoje znajome, panie w przedszkolu/szkole, twoi rodzice. Niech wie o tym lekarz. Zapewnij sobie i dziecku wsparcie z każdej strony.

Zdziwisz się, ile osób ci pomoże. Ile poklepie po ramieniu. Ile da ci namiar na specjalistę. Zdziwisz się, co zrobią, gdy zaproszą cię na spotkanie przy stole. Zdziwisz się, ile możesz, kiedy nie jesteś sama. Zdziwisz się, ile osób, od których nawet nie spodziewasz się pomocy, będzie ci życzliwych.

8. A dieta?

Tak, będą potrzebne zmiany w jadłospisie. Nie martw się, nie musisz robić rewolucji. Nie musisz od dzisiaj przerzucać się na jarmuż i wegańskie jedzenie. Możesz iść małymi krokami do celu. Ważne, żebyś wiedziała, gdzie idziesz. Możesz mieć gorsze dni. Możesz mieć dni do bani. Nie zawsze ci wyjdzie. Czasem odpuścisz. Czasem stracisz nadzieję. Ale się nie poddasz. Bo jesteś mamą. Bo chcesz chronić swoje dziecko. Chcesz je widzieć zdrowe. Szczęśliwe. Bo obiecałaś mu, że dasz radę.

I dasz. Wierzę w ciebie. Wiesz dlaczego? Bo ja też jestem mamą i wiem, do czego jesteśmy zdolne, kiedy mamy siłę. A naszą siłą są dzieci. Nie pozwól nadwadze i otyłości wkroczyć między siebie a a najważniejszą osobę w twoim życiu. 

CZYTAJ TEŻ: Jak bilansować dietę dziecka i dorosłego?

Nina Wojtyra, dietetyk dla dzieci

Nina Wojtyra

Dziękuję, że przeczytałaś!

Jestem dietetyczką, psychodietetyczką, edukatorką żywieniową.

Pomagam mamom małych dzieci pokonać trudności z żywieniem ich pociech. Koniecznie dołącz do mojej grupy na facebooku i odwiedź moje pozostałe miejsca w sieci 🙂 Bądźmy w kontakcie!

Napracowałam się nad postem dla Ciebie. Teraz Ty zrób coś dla mnie i innych mam, które borykają się z problemem podobnym do Twojego i udostępnij ten post!

 

Dzięki! 🙂

 

WYPRÓBUJ GENERATOR JADŁOSPISÓW

Urozmaicona i smaczna dieta dla Twojego małego alergika!

Privacy Policy Settings