IDEALNE ŚNIADANIE DLA NIEJADKA? TAKIE, KTÓRE POBUDZA APETYT, UCZY SMAKÓW, POMAGA KSZTAŁTOWAĆ DOBRE NAWYKI ŻYWIENIOWE? NA PEWNO NIE TO....

Sierpień w pełni. A sierpień to trudny miesiąc, bo przedszkole w naszym mieście ma wolne, a co za tym idzie – jestem z całą trójką moich ukochanych dzieciaczków… sama 😉 Pełny miesiąc! If You know, what I mean… 😉 W takiej sytuacji trzeba sobie jakoś radzić. Spakowaliśmy manatki w przyczepę i pojechaliśmy na Roztocze na tygodniowe wakacje z dziadkami. Dla dzieciaków to megafrajda, dla mnie – miła odmiana, dla dziadków – trochę radości. Tydzień to tak akurat, żeby wszystkim pasowało i nikt nikogo nie miał dość 😉

Czas upływał nam naprawdę przyjemnie. Pogoda dopisywała, humory też, aż do pewnego dnia… Dnia, w którym moje dziewczynki bardzo chciały iść z dziadkiem na zakupy. Pozwoliłam im, oczywiście. Zakupy miały być śniadaniowe, jednak uczuliłam, że bez parówek („nawet takich z szynką”) i bez jeszcze kilku tego typu „rarytasów”.  Ale, głupia ja, zapomniałam o płatkach. Wracają. Moje dziecko niesie z dumą paczkę wielkich, złocistych, chrupiących… No właśnie – nie do końca płatków?

Otóż według frontowej strony opakowania dziewczynki przyniosły zdrowe, BEZGLUTENOWE, bogate aż w 5 witamin śniadanie. A co było w składzie tego cuda? Zajrzyjmy: „grys kukurydziany (67,8%) , cukier, orzeszki ziemne (8,2%), glukoza, miód (2,0%), sól, cukier brązowy, syrop cukru inwertowanego, melasa cukru trzcinowego, regulator kwasowości (fosforany sodu), przeciwutleniacz (mieszanina tokoferoli), substancje wzbogacające: witaminy (niacyna, kwas pantotenowy, ryboflawina (B2), witamina B6, kwas foliowy), % – odnosi się do zawartości składnika w całym produkcie”.

Aż 6 substancji słodzących w jednym produkcie. I to produkcie dla dzieci!

Do tego grys kukurydziany, fosforany…

 No faktycznie, samo zdrowie…

Ci, którzy mnie znają, dobrze wiedzą, że nie jestem żywieniowym cerberem. W naszym domu są słodycze, uczę dzieci wybierać te najlepsze. Zwracam natomiast dużą uwagę na jakość żywności i coś takiego na stole moich dzieciaków nie przejdzie. Dziadkowie też to wiedzą i szanują moje zdanie, ale… nie czytają składów. I MAJĄ DO TEGO PRAWO! Bo za ich czasów nie trzeba było czytać składu żywności, żeby sprawdzić, czy nie jest „trująca”. Zresztą do dziś tak naprawdę mało kto je czyta.

Pewnie domyślacie się, co było dalej. Nie pozwoliłam dzieciakom zjeść tych płatków. Mój tata, który gadzi słodyczami i uwielbia warzywa, powiedział nawet: „Przecież to z miodem”… A ja byłam nieugięta. Tacie było przykro. Dzieciom było przykro. I tak, wiem, że od jednego razu nic by się złego nikomu nie stało, ale to dla mnie ważne, żeby dbać o jakość żywności. Tak samo ważne było dla mnie, by wytłumaczyć dziewczynkom, dlaczego nie pozwalam im tego zjeść. Nie pozwalam konsekwentnie, mimo że później w ponadtrzydziestostopniowym upale obeszłam całe miasteczko, wszystkie okoliczne sklepy i nie znalazłam ani jednych wartościowych płatków!

 Po powrocie do domu przeczytałam na fecebookowej grupie dietetyków dyskusję o składach żywności. Tam jedna z koleżanek po fachu odnosiła się do producenta, który tak popsuł nam poranek. Z ciekawości weszłam na profil i znalazłam taki oto komentarz:

I odpowiedź producenta:

Drodzy producenci żywności „dla dzieci”. Wasza „fanka” ma 100% racji!

Zapomnieliście dodać w odpowiedzi, że używanie wielu rodzajów cukru, w tym syropu glukozowo-fruktozowego, sprzyja rozwojowi insulinooporności, otyłości, nadciśnienia tętniczego, a nawet nowotworowych.

Zapomnieliście też dodać, że podanie składu produktu nie jest ukłonem z waszej strony w stronę klienta, ale po prostu ustawowym obowiązkiem. W wasze dobre intencje można będzie uwierzyć, gdy na frontowej stronie opakowania znajdzie się informacja:

„Zawiera 6 różnych substancji słodzących, fosforany i sól.  Jedna porcja wypełnia 64% dopuszczalnej normy spożycia cukru dla dzieci w wieku 3-6 lat”

zamiast:

„Teraz Twoje ulubione płatki […] z miodem i orzeszkami są bez glutenu! (swoją drogą kukurydza jest zbożem naturalnie nie zawierającym glutenu)

– ten sam wspaniały smak

– 5 witamin

– rozpocznij swój dzień od pysznego śniadania bez glutenu”.

Uczę o tym, by czytać składy podczas zakupów. Uczulam mamy, by wybierały nisko przetworzone produkty. Sama dbam o jakość pożywienia w swoim domu, ale… wkurza mnie to! Wkurza mnie, że kusicie kolorowymi opakowaniami. Wkurza, że dziadkowie w dobrej wierze kupują dzieciom smakołyk, który jest wręcz szkodliwy dla dziecka i że mamicie rodziców pięknymi hasłami. Wkurza mnie skład wydrukowany tak małą czcionką, że wiele osób, zwłaszcza starszych, nie jest w stanie go odczytać bez okularów. Wkurzają mnie wasze wystudiowane marketingowe odpowiedzi, które tylko pozornie odnoszą się do istoty problemu, a tak naprawdę są ni mniej, ni więcej – umywaniem rąk. I jest mi zwyczajnie, po ludzku przykro, że żyję w czasach, w których odżywiać się zdrowo mogą tylko wybrani. Bo dzięki takim zabiegom producentów, to, co kiedyś było oczywistością, dzisiaj staje się przywilejem.

Jak sobie poradzić z niejadkiem? Obejrzyj video >>

Brak pomysłu na śniadania?

odbierz prezent – propozycje śniadań, skomponowanych przez dietetyka + video o planowaniu posiłków dla całej rodziny 🙂

Nina Wojtyra, dietetyk dla dzieci

Nina Wojtyra

Jeśli podobał Ci się mój tekst - udpostępnij go proszę.

Polub mój profil na Facebooku

Privacy Policy Settings