Zaznacz stronę

Cześć, mam na imię nina i Cieszę się, że tu jesteś 🙂

Najczęśćiej pracuję z mamami

które natrafiają na trudności związane z żywieniem swoich dzieci.

Pomagam znaleźć przyczynę problemu i jego rozwiązanie. Wspieram w procesie zmian w żywieniu. Inspiruję i daję wiedzę – a więc wszystko, czego Ci potrzeba, by poczuć, że znów panujesz nad sytuacją!
Jestem dietetyczką, a teorię dotyczącą żywienia dzieci mam w małym palcu. Ale wiem, że życie wiele weryfikuje, bo tak jak Ty – jestem mamą.

Moje kompetencje dietetyczne codziennie wystawia na próby, ulepsza i szlifuje trójka urwisów. Możesz być pewna – zrozumiem Cię.

Skorzystaj z mojego ponad 10-letniego doświadczenia i rozpocznij pracę nad zdrowymi nawykami żywieniowymi swoich dzieci!

Możesz mi zaufać – moje kwalifikacje zawodowe potwierdzają:
– ukończone studia wyższe (Akademia Medyczna w Warszawie)
– ukończone studia podyplomowe (Instytut Żywności i Żywienia)
– certyfikat edukatora żywieniowego „Zdrowo Jemy, Zdrowo Rośniemy”
– funkcja prezesa stowarzyszenia edukatorów żywieniowych „Zdrowo Jemy, Zdrowo Rośniemy”
liczne kursy
– zadowolone klientki 🙂

 

Nie ukrywam, że z Niną Wojtyrą znamy się nie od dziś i był to główny powód, dla którego postanowiłam skorzystać z pomocy profesjonalnego dietetyka, a nie – po raz milionowy – artykułów online. Znała mnie dobrze, wiedziała, z czym mam problem, a z czym nie, i czego od niej oczekuję. Ale jestem pewna, że nawet jeśli spotka się z kimś pierwszy raz, to traktuje tę osobę dokładnie tak samo jak mnie. Widzę to po tym, jak prowadzi webinary, opowiada o żywieniu, komunikuje się z ludźmi. Konkretną wiedzę przeplata z analizą tego, kim jest rozmówca, tak by dopasować poradę do niego, jego trybu życia, dnia, charakteru. Dlatego też Nina Wojtyra to właściwa osoba na właściwym miejscu.

Jeśli zaś chodzi o mnie… Trafiłam do dietetyka jak większość kobiet – po to, żeby schudnąć. Jednak duży nacisk kładłam nie na tempo odchudzania, ale na to, by nauczyć się jeść zdrowo i podkręcić metabolizm, z którym miałam problem od wczesnego okresu dojrzewania. Gdy postanowiłam skorzystać z pomocy Niny Wojtyry, odchudzałam się już jakiś czas na własną rękę (oczywiście po raz enty), ale to właśnie Vitanina przedstawiła mi proporcje racji żywieniowych z danej grupy produktów, które mam spożywać każdego dnia. To było jak zbawienie. Dosłownie! Dotąd liczyłam tylko kalorie, ale jakie było ich źródło – to nie miało dla mnie znaczeniu.

Dzięki tej „magicznej tabelce” nie tylko schudłam z tkanki tłuszczowej, ale też – co zaskoczyło nas obie – po 3 miesiącach diety zniknął mój problem ginekologiczny, z którym borykałam się od 7 lat, a na który najlepsi specjaliści rozkładali bezradnie ręce. Co więcej, po kolejnych 3 miesiącach zaszłam w ciążę, o którą staraliśmy się z partnerem ponad 3 lata, a która nie mogła dojść do skutku właśnie ze względu na wspomniany tajemniczy problem.

Jestem absolutnie pewna, że to właśnie dieta, właściwe proporcje makro- i mikroskładników oraz po prostu chęć zmiany, by żyć zdrowo i długo, sprawiły, że wkrótce będę mamą. Jestem tego pewna, bo nic innego nie zmieniło się w moim życiu poza racjonalnym żywieniem. Jestem pewna, bo ulga, jaką odczułam po 7 latach borykania się z tym, że nie jestem zdrowa, o czym niemal codziennie przypominał mi mój organizm, była nie do opisania. To był jeden z najlepszych dni mojego życia i warty każdych pieniędzy, jakie przeznaczyłam na zmianę sposobu odżywiania i – co tu kryć – hektolitry wody mineralnej 😉
Wiem, że odpowiednia dieta nie udrożni nikomu jajowodów, ale… na pewno nie zaszkodzi. W problemach niezdiagnozowanych zaś – jak widać – może zdziałać wiele, nawet jeśli nauka jeszcze nie do końca rozumie dlaczego.

Co istotne, jestem w ciąży, w którą zaszłam, gdy rozpoczynałam proces stabilizacji. Skoczyłam z kaloryki gwałtownie w górę i (nie licząc pierwszego szoku organizmu po podwyżce kilokalorii o ponad 500) waga przez cały pierwszy trymestr wzrosła zaledwie o 0,5kg; muszę tu dodać, że nie miałam nudności, a apetyt mi dopisywał i nadal dopisuje. Metabolizm wciąż mam na wysokim poziomie, mimo że pozwalam sobie na grzeszki, czego na diecie redukcyjnej nie robiłam. Ale mam nawyki, z których nie zrezygnuję. I to wszystko zasługa tylko i aż tego, czego nauczyła mnie Nina Wojtyra. Jeśli więc szukasz kogoś, kto da Ci przysłowiową rybę – źle trafisz. Vitanina nauczy Cię łowić tak, byś umiała radzić sobie z jedzeniem, komponować posiłki dla siebie i bliskich, byś czuła się wolna w kuchni.

Chciałabym jeszcze zaapelować: mamy jedno ciało na całe życie. Nie traktujmy go jak śmietnik. To, co jemy, to kwestia higieny w takim samym stopniu jak mycie zębów czy codzienny prysznic. Warto o siebie zadbać, wiem to lepiej niż ktokolwiek na świecie. Nie tylko dla wyglądu, ale dlatego, żeby być zdrowym, szczęśliwym człowiekiem 🙂

Patrycja Dzierkacz

przyszła mama